Motyw cierpienia w literaturze

Cierpienie jest nieodłączną częścią życia każdego człowieka. Według słownika języka polskiego jest to ból fizyczny lub psychiczny. Zazwyczaj pojawia się niespodziewanie, a jego przyczyny są różne, często nieznane. Cierpienie to motyw obecny w literaturze i sztuce od dawna. Choć na przestrzeni wieków motyw ten pełnił różne funkcje, a cierpienie było wielorako postrzegane, to nadal jest to temat, który inspiruje wielu autorów. Często zadajemy sobie pytanie- jaki sens ma cierpienie? Dlaczego cierpimy? Czy to kara? Czy mamy na to jakiś wpływ? Czy możemy w jakiś sposób zapobiec cierpieniu? W literaturze możemy odnaleźć wielu bohaterów, których cierpienie ma zupełnie inny wymiar. Choć odczuwają oni ból z różnych powodów, to dla każdego z nich cierpienie jest wyjątkowo trudnym czasem.
Hiob to biblijna postać, która od razu kojarzy się z cierpieniem. Mieszkaniec ziemi Us był bardzo pobożnym człowiekiem, zdrowym, szczęśliwym mężem i ojcem dziesięciorga dzieci. Jego życie stało się przedmiotem zakładu Boga i Szatana. Bóg był pewny wiary Hioba, więc pozwolił Szatanowi zabrać mu wszystko. Bohater starotestamentalnej księgi został kolejno pozbawiony majątku, rodziny, dotknięty przez trąd. Nieszczęścia te miały wystawić jego wiarę na próbę, jednak Hiob nie zwątpił i mimo przeciwności losu głęboko wierzył w Boga i go błogosławił.  W nagrodę za wierność Bóg przywrócił mu utracone dobra, pomnażając je. Córki Hioba były najpiękniejszymi kobietami w kraju, a mężczyzna dożył w zdrowiu później starości, widząc cztery pokolenia swojego potomstwa. Podczas gdy na Hioba spadały kolejne cierpienia, odwrócili się od niego także sąsiedzi, z którymi zawsze utrzymywał dobre stosunki. Niegdyś panowało przeświadczenie, iż cierpienie dotyka tylko największych grzeszników, gdyż jest karą za złe czyny. Wnioskowali oni więc, że Hiob musiał zrobić coś bardzo złego, skoro spotkał go tak straszny los. Nie potrafili przyjąć, że cierpi on niewinnie.
cierpiący-HiobKsięga Hioba nie jest jednak tylko opowieścią o niezawinionym cierpieniu. Jest to wyjątkowy poradnik, nie tylko dla osób wierzących, który pokazuje, w jaki sposób przyjmować cierpienie. Hiob, który traci absolutnie wszystko, nie buntuje się przeciwko boskim wyrokom. Wie, że wszystko co posiadał, było darem od Boga i On ma prawo odebrać ten podarunek w każdej chwili. Nawet jeśli wydaje się to niesprawiedliwe, to nie można popadać w rozpacz, gdyż to świadczyłoby o utracie wiary w Boga, o utracie nadziei. Hiob jest przykładem człowieka, który z pokorą przyjmuje swój los. To także osoba pełna nadziei, która nie traci jej nawet, gdy spadają na nią najgorsze wieści, dziś nazywane właśnie hiobowymi. Zarówno dobro jak i zło to dary losu, które trzeba pokornie przyjmować. Postać Hioba pokazuje także, że cierpienie nie jest bezcelowe, nadaje ono sens życiu, przynosi zmianę na lepsze. Aby docenić dobro, trzeba także doznać zło.
Gustaw to główny bohater IV części „Dziadów” Adama Mickiewicza, który cierpi z powodu nieszczęśliwej miłości. W Zaduszki przychodzi jako Pustelnik do domu greckokatolickiego księdza i opowiada mu historię swojego życia i niespełnionej miłości. Uczucie, które od pierwszego wejrzenia połączyło Gustawa i jego wybrankę, stało się dla bohatera sensem życia. Bohater wierzył w koncepcję „dusz bliźniaczych”, według której przed narodzinami ludzie byli parami złączeni w jedną duszę, a w momencie narodzin rozdzielali się. Związek ten jest jednak silniejszy od ludzkiej rozłąki. Gustaw wierzył, że jego ukochana jest drugą połową jego duszy i w miłości do niej zatracił własną indywidualność. Miłość była dla niego związkiem dwóch dusz na wieki złączonych przez Boga. Uczucie bohaterów nie przetrwało jednak społecznych podziałów i wybranka Gustawa wyszła za mąż za bogatego mężczyznę. Kochankowie zostali na zawsze rozdzieleni, a bohater popadł w rozpacz, którą potęgowało każde wspomnienie o ukochanej. Gustaw-dziadyPodczas ślubu wybranki nie wytrzymał nadmiaru cierpień i popełnił samobójstwo, które miało mu przynieść ulgę. Sprawiło jednak, że musi przeżywać swoje cierpienie, błąkając się po świecie. Prosi księdza o przywrócenie obrzędu dziadów, który przynosi ulgę duszom czyśćcowym.
Gustaw to bohater romantyczny- samotny, cierpiący indywidualista. Jego nieszczęśliwy los został wywołany przez wzgardzone uczucie. Miłość, która powinna być pięknym, wzniosłym uczuciem, dającym szczęście, przynosi bohaterowi niewyobrażalne cierpienie, które powoduje, że popełnia on samobójstwo. Śmierć jednak nie jest kresem cierpienia. Bohater nie może wyzwolić się spod jarzma bólu, które jest wpisane w jego istnienie.
Gdy w III części „Dziadów” Gustaw przechodzi metamorfozę i z romantycznego kochanka staje się patriotą, również nie przestaje cierpieć. Uczucie względem kobiety zamienia na miłość do ojczyzny. Odczuwa niezawinione cierpienia całego narodu, które powodują, że zaczyna on wątpić w miłosierdzie Boga. Konrad chce być przywódcą całego narodu, pragnie zbawić rodaków. Czuje się przewodnikiem całego narodu, jednak ciężar ten okazuje się być dla niego zbyt ciężki. Podczas Wielkiej Improwizacji Konrad twierdzi, iż rządziłby światem lepiej od samego Boga, domaga się od Stwórcy władzy nad całym światem. Jego wołanie zostają zignorowane, co przynosi Konradowi ogromne cierpienie.
Tym razem nie tylko miłość okazała się przyczyną cierpienia, ale przede wszystkim pycha bohatera. Konrad, biorąc na siebie zbyt duży ciężar, sam ściąga na siebie cierpienie. Miłość do ojczyzny i poczucie wyższości nad Bogiem, sprawiają, że zderzenie się z rzeczywistą niemocą powoduje ból. Cierpienie doprowadza Konrada do szaleństwa. Siła uczuć bohatera zostaje przeistoczona w niszczycielską furię, skierowaną przeciwko Bogu i bliźnim.
„Pianista” Władysława Szpilmana to autobiograficzna opowieść żydowskiego artysty. Historia rozpoczyna się 1939 roku, gdy Niemcy po wkroczeniu do Warszawy wprowadzają restrykcję wobec ludności żydowskiej. Szpilman wraz z rodziną trafia do warszawskiego getta, w którym panują nieludzkie warunki. Są prześladowani, cierpią z powodu biedy, muszą wszystko wyprzedać, łącznie z ukochanym fortepianem artysty. Gdy cała jego rodzina została wywieziona do obozów pracy został zupełnie sam. Brak pieniędzy i dyskryminacja sprawiają, że bohater jest głodny, wychudzony, z niedoboru pożywienia zaczyna chorować. Mimo to ciężko pracuje na budowie i przy rozbiórce domów. Jednak cierpienie fizyczne nie jest jedynym, jakie go dotyka. Żyje w ciągłym strachu, gdyż w każdym momencie grozi mu śmierć. Jest całkowicie samotny, zdany tylko na siebie. Nie wie, jaki czeka go los, ani co dzieje się z jego rodziną. Cierpienie powoduje, że na twarzy wrażliwego artysty często pojawiają się łzy, które świadczą o bezsilności wobec bólu, jaki zadaje mu drugi człowiek.
Tytułowy bohater cierpiał ze względu na swoją religię. Wyznanie stało się powodem prześladowania, które przynosiło każdego dnia zarówno ból fizyczny, jak i psychiczny. Tym razem jednak cierpienie nie zostało zgotowane przez los, a przyczynił się do niego drugi człowiek. Pianista cierpiał niezasłużenie, nie zrobił nikomu nic złego, a stał się ofiarą prześladowania. Żydowskie pochodzenie, które zostało uznane są winę, zdecydowanie nie jest niczym złym. Bohater był bezradny wobec cierpienia, które go spotkało, nie mógł w żaden sposób zmienić swojego losu, ani wpłynąć na drugiego człowieka. Przez cały ten czas ogromną rolę w życiu Szpilmana odgrywa muzyka, która przez długi czas jest jedynym źródłem utrzymania rodziny, nadaje życiu sens, a nawet je ratuje.
Wiersz Zbigniewa Herberta „Pan Cogito rozmyśla o cierpieniu” to jeden z wielu utworów tego autora, który zawiera refleksje Pana Cogito. Podmiot liryczny niejednokrotnie cierpiał w życiu i teraz dzieli się nabytą wiedzą, udzielając rad dotyczących sposobów zmagania się z nieszczęściami. Najpierw mówi on o nieudanych próbach usunięcia cierpienia ze swojego życia. Nie pomogło mu rozmyślanie, pomoc innym czy religia. Uważa, że z cierpieniem należy się pogodzić, przyjąć je pokornie i nie rozpaczać. Ważne jest jednak także, aby nie wykorzystywać swojego nieszczęścia, aby wzbudzić w innych litość lub wymusić pomoc. Podmiot liryczny sądzi także, że cierpienia nie da się uniknąć, należy nauczyć się z nim żyć. Nie należy jednak uznawać go za nieodłączny element swojej osoby. Pan Cogito twierdzi, że cierpienie ma sens, pozwala ono dostrzec szczęście i uczy, jak się nim cieszyć. Dlatego w każdej sytuacji powinniśmy dostrzegać coś pozytywnego. Chociaż nie wiemy, jakiego cierpienia doświadczył Pan Cogito, możemy zaobserwować, że skłoniło go ono do refleksji i sprawiło, że potrafi on pokornie przyjmować to, co przynosi mu los.
Ludzie od lat poszukują odpowiedz na pytania dotyczące cierpienia, poruszając ten temat w dziełach literackich. Choć znaczenie tego motywu i sposób, w jaki dotyka bohaterów na przestrzeni wieków się zmieniają, to niezmiennie cierpienie uszlachetnia. Mimo że zazwyczaj pojawia się nieoczekiwanie, to uczy doceniać szczęście. Bywa fizyczne i psychiczne, powodowane przez różne czynniki. Zawsze jednak jest nieuchronne, często dotyka ludzi niewinnych i aby sobie z nim poradzić konieczna jest pokora. Nieustannie ludzie zadają sobie pytanie o istotę nieszczęść, które spotykają nas każdego dnia. Nie ma na to uniwersalnej odpowiedzi, jednak idąc za słowami wielkopostnej pieśni „Każde cierpienie w życiu ma sens, prowadzi do pełni życia”

Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie?

Zmieniają się ludzie, zmieniają się czasy, ale w obliczu dotykającego nas cierpienia, jedno pytanie pozostaje niezmienne: „Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie?” Celowo pytanie przybrało taką, a nie inną formę. Być może ktoś powie, że należałoby zadać pytanie: „Dlaczego Bóg to cierpienie na nas sprowadza?” Czy słusznie? Zacznijmy od początku.

 

Grzech bez przyczyny?

Bóg zanim stworzył człowieka, na swój obraz i podobieństwo – jak jest to opisane w Księdze Rodzaju – uczynił to z Aniołami. Można powiedzieć, że mieli oni wszystko, gdyż mogli cieszyć się chwała oglądania Boga, odczuwać jego moc itd. Jednak nie wszystkim z nich taka rola odpowiadała. Lucyfer – co znaczy „Jutrzenka” lub też „niosący światło” – kierowany pychą, sprzeciwił się Bogu. Razem z nim zbuntowała się jedna trzecia aniołów. Powstaje zasadnicze teologiczne pytanie, a mianowicie: „skąd w Niebie grzech pychy, która powstała u Lucyfera, który pociągnął za sobą jedną trzecią aniołów”. Pamiętajmy, że anioły są istotami o niezwykłej wręcz inteligencji, o zdolnościach, o których nawet nie mamy pojęcia. Tak naprawdę wydawać się może, że przyczyny grzechu tak naprawdę nie było. Może odpowiedź zawarta jest w Ewangelii, że to z człowieka wychodzi z grzech, więc z aniołami było podobnie.

 

Wolna wola – dar?

Czy gdyby nie wolna wola, to ten bunt powstałby? To pytanie może wydać się gdybaniem i słusznie, jeżeli tak się je odbierze, ponieważ Bóg obdarzył stworzenie wolną wolą i nigdy nie przewidywał zapewne innego scenariusza. Stworzył z miłości, jak matka rodząca dziecko. Ten Bóg, który z miłości stwarza, tą miłością kocha i tylko wolnej miłości pragnie. Stąd wolna wola – stąd dar poznania miłości. Rodzi to konsekwencje w postaci konieczności podejmowania decyzji, a to powoduje kolejne konsekwencje w naszym życiu. Gdybyś nie mieli wolnej woli być może nie dotknęłoby nas cierpienie, ale nie bylibyśmy wolni.

 

Kłamstwo szatana

Bóg daje wolną wolę i pragnie wolnej miłości do niego, a pytania o sens cierpienia najczęściej podpowiada szatana, który pragnie, abyśmy żyli w jego niewoli. Stąd pojawiają się cierpienia, do których często człowiek, kuszony przez szatana doprowadza.

 

Wniosek

Bóg dopuszcza cierpienie tylko po to, abyś docenił dobro. Cierpienie wpisuje się w wolę Bożą i z każdego cierpienia Bóg wyprowadza dobro. Doceń to!