Bóg chciał inaczej, ale przez naszą wolną wolę musiał zmienić plan

Ile razy słyszeliśmy że to wszystko przez Adama a szczególnie przez Ewę która mu podała zakazany owoc? Czy tak naprawdę dla Boga Stwórcy zerwanie zakazanego owocu wbrew jego Woli miało dla Boga tak dużą wagę by potraktować to tak surowo pozwalając na zerwanie przyjaźni pomiędzy Bogiem a człowiekiem. odstępstwo od planu życia w szczęściu który dla człowieka Bóg przygotował? Czyż Bóg, który wszystko wie, nie domyślił się że zakazany owoc będzie zerwany? A może było by lepiej jak by nie wskazał drzewa „dobra i zła” pierwszym ludziom, no bo jak by nie wiedzieli o jego istnieniu to może by nie zerwali? Ale jak to jest możliwe że pomimo dużego ryzyka jakie miało ewentualne zerwanie zakazanego owocu, drzewo poznania dobra i zła nie było dość dobrze strzeżone tak aby człowiek nie miał do niego dostępu. A skoro miał człowiek swobodny dostęp to śmię myśleć iż ograniczenie fizycznego dostępu do drzewa przez Boga, było by potraktowane brakiem zaufania ze strony Boga do człowieka? Więc Bóg miał bezograniczoną ufność do człowieka, a obcowanie człowieka z Bogiem było na poziomie jak członek rodziny. Powierzchowne myślenie koncentruje się na fakcie zerwania zakazanego owocu, natomiast właściwa refleksja powinna być w kierunku braku zaufania jakie pierwsi ludzie wykazali do osoby Pana Boga. Wiemy że to nie była ich myśl, ale kuszenie Szatana, który podpuścił zwątpienie: „czy to prawda że Bóg powiedział że nie możecie jeść owoców z tego ogrodu.” Pierwsi ludzie weszli w dialog z Szatanem, lekceważąc i łamiąc prawo Boże które miało być gwarancją szczęścia i życia dla ludzi. Bóg dopuścił do tego, bo nie było by prawidłowe powiedzieć że coś wyszło nie tak Panu Bogu, jeśli jego przymiotem jest również wszechwiedza, wszech obecność. Można by stwierdzić że Bóg ma pewną zasadę która w jakiś sposób utrzymuje i współdziała z naszą wolną wolą. Mianowicie Bóg respektując naszą wole dopuszcza zło by wyciągnąć z niego dobro, lepsze dobro aniżeli było pierwotnie. Bo czy dopuszczenie upadku pierwszych ludzi, i odtworzenie, stworzenie, człowieka na nowo w Chrystusie Synu swoim nie jest dla nas lepszym dobrem aniżeli bycie wówczas tylko stworzeniem. Idea stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boga nie wyczerpuje się w stworzeniu ciała i duszy według stanu przed grzechem pierworodnym. Bóg w swej miłości i opatrzności miał zamiar obcować z człowiekiem ciągle, stale tak aby pomimo wolnej woli człowiek, uznając i szanując to co Bóg dla niego zrobił, jaką nieskończoną miłością Bóg go obdarzył, z miłości utrzymywał relacje ze swoim stwórcą. O szczęśliwa Wino że takiego wielkiego zbawiciela doznałaś. Jeśli Bóg był by przy pierwszych ludziach podczas kuszenia, zapewne człowiek by nie posłuchał Szatana. Bo miałby przed oczyma piękno obcowania z Bogiem, a Szatan nie śmiał by się pojawić może. Lecz Bóg nie stworzył nas niewolnikami, lecz wolnymi, a permanentna fizyczna obecność Boga w życiu człowieka zredukowała by ekspresję wolnej woli człowieka co nie było zamierzone przez Boga. Bóg się ukrył w raju by człowiek mógł swobodnie poruszać się po ogrodzie szczęścia. To zakrycie się Boga welonem niewidzialności pozwoliło człowiekowi korzystać w pełni z największego daru jakim Bóg człowieka obdarował: Wolna wola. I tak ludzkość, poprzez wiarę w niewidzialnego Boga, ukrytego przed naszymi oczami, ale widzialnego i obecnego w naszym sercu dopełniło się, skrzyżowało się perfekcyjna możliwość Wolnej Woli i obecność Boga i jego prawa w naszym życiu. Czyż dziś będąc w łasce uświęcającej nie czujemy obecności Bożej w naszym sercu? Możliwe że nadal niektórym rzecz ta nie wydaję się tak realna jak tym którzy opróżnili swoje serce by Bogiem się wypełnić. Zamiarem Bożym od początku stworzenia było by człowiek był szczęśliwy z Bogiem, a nie sam w sobie, choć obecność Boża w naszych sercach za sprawą łaski Bożej sprawia że jesteśmy z Bogiem w jedności.

Podziel się!

Autor: unigenitus

Świętokrzyski rodowód, lata wykształcenia i formacji spędzone w Rzymie i Salamance, wzbogacone ponad 20-letnim doświadczeniem w środowisku międzynarodowym, pozwalają mi dziś na interpretację rzeczywistości w obiektywny sposób. Opanowanie czterech języków już w młodości otworzyło mi możliwość wzbogacenia własnego modus vivendí et operandí o uniwersalny dorobek kulturalny i spuściznę tradycji katolickiej. W podejmowaniu wyzwań działam z pasją, umocniony jednocześnie doświadczeniem i zdobytą ad hoc samodzielnie wiedzą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *